Witajcie!
W zeszły piątek mieliśmy okazję uczestniczyć w corocznej imprezie pt. "Redneck Party".
Jeżeli Wam, podobnie jak mi do niedawna, nic nie mówi to pojęcie to już spieszę z wytłumaczeniem (wspierając się wikipedią):
Redneck – historyczne, slangowe określenie o zabarwieniu pejoratywnym, określające biednych, białych farmerów na południu Stanów Zjednoczonych[1]. Nazwa dosłownie oznaczająca czerwony (domyślnie od opalenizny) kark nawiązuje do osobistego wykonywania fizycznych prac polowych w odróżnieniu od bogatych farmerów posługujących się niewolnikami a później pracownikami najemnymi i maszynami.
W praktyce oznacza to prostych chłopków roztropków z Południa, znanych również jako 'white trash'. Stąd też żartobliwe dekoracje i stroje:
![]() |
| na powitanie |
![]() |
| 'toalety' |
![]() |
| zwyciężczyni konkursu na najlepszy strój |
Impreza, jak to impreza, głównie polegała na drobnych pogawędkach, jedzeniu i piciu, choć i tu gospodarze wykazali się sporą dozą fantazji serwując, m.in. jello-shoty (galaretki z alkoholem w narodowych barwach: czerwonej i niebieskiej), misternie ozdobione babeczki, kupę kojota, czyli cheetosy (domyślnie słone) w karmelowej posypce, czy ananasa nasączonego rumem i arbuza z malinową wódką.
![]() |
| jello-shoty |
![]() |
| babeczki |
![]() |
| pychota :) |
Na takiej imprezie nie mogło również zabraknąć beer-ponga, czyli klasycznej gry, w której usiłujesz trafić piłeczką ping-pongową do kubków przeciwnika, zmuszając ich do wypicia piwnej zawartości. Drugą równie popularną grą jest flip cup: to taka sztafeta, wypijasz zawartość swojego kubka, po czym ustawiasz go na krawędzi stołu i jednym podbiciem próbujesz przewrócić go do góry dnem, następnie kolejni zawodnicy robią to samo ze swoimi kubkami, wiadoma sprawa wygrywają Ci szybsi.
'sportowe' zmagania
Najmłodsi też nie mieli powodów do narzekań, dla nich była przygotowana ślizgawka, na bieżąco namaczana wodą z pianotwórczym płynem, oraz dmuchane zabawki. Całkiem udane połączenie. Psom też się podobało. Może nawet bardziej ;)
Krótko pisząc, a bogato ilustrując było szałowo, chillowo i wystrzałowo :)
I na zakończenie coś z zupełnie innej beczki - amerykańskie znaki drogowe i mój nowy ulubieniec napotkany wczoraj ("nawet nie myśl o tym, by tu zaparkować"):
![]() |
| 'don't even think of parking here' |
Do następnego przeczytania!
















No comments:
Post a Comment