Hej!
Ja wiem, to już pomału staje się nudne, ale wciąż nie ogarniam zapitalającego czasu! Co prawda ostatnie kilka miesięcy to liczne i znaczące zmiany, ale wciąż mam wrażenie, że powinienem się już przyzwyczaić.
Na początek dobra wiadomość: udało się! Z obsuwą, bo z obsuwą, ale nabyliśmy przedstawiony w poprzednim odcinku dom. Nie udało nam się domknąć procedury, tak jak planowaliśmy, przed Świętami, ale za to ominęło nas kilka odśnieżań podjazdu, więc ogólnie wyszło na dobre. Formalności i biurokracja wzięły górę. Niestety opóźnienie to skróciło nam czas na remont naszego mieszkanka i zamiast planowanych trzech tygodni na spokojne odświeżenie lokum mieliśmy tylko tydzień. A roboty było sporo.
O ile obydwa mieszkania pod nami są w bardzo dobrym stanie, o tyle lokum zajmowane przez poprzedniego właściciela wyglądało tak:
Przyznam, że wymagało ono od nas sporej dozy wyobraźni, by dojrzeć ukryty za kwiatami/dywanami/obrazami/toną innych śmieci potencjał. Na szczęście mieliśmy fachowca do pomocy i tak o ile naszym zadaniem było przygotowanie frontu robót (zrywanie dywanów, części podłóg, listew, itp.) o tyle grubszą robotą zajął się Mike, wujek Tommiego. Początkowo miał tylko położyć nowe podłogi i zamknąć projekt w czasie weekendu, ale w trakcie zaproponował wyburzenie ścianki łączącej kuchnię i salon. Ścianka poszła. No to okazało się, że trzeba sufit w kuchni wywalić i odbudować, bo akurat belki opierały się na nieistniejącej już ściance… Do tego doszło jeszcze przełożenie elektryki na drugi koniec, bo trzeba było przenieść lodówkę, trochę zabawy z hydrauliką, bo coś tam nie było tak jak trzeba. Plus nowa kuchnia. No i ściany, wycekolować (tu pojawia się bardzo pomocny pomocnik) oraz odmalować (tu pojawiamy się my). I w ten oto sposób weekendowy projekcik zamienił się w dziesięciodniową batalię! Ale myślę, że warto było, a efekty przedstawiam poniżej.
![]() |
| Salon |
![]() |
| Kuchnia |
![]() |
| Kuchnio-salon |
Do tej pory sądziłem, że prowadzimy dość minimalistyczny tryb życia, nie gromadząc zbyt wiele (niepotrzebnych) rzeczy. Jakież było moje zdziwienie podczas przeprowadzki! Ilość kartonów mnie trochę przerosła.
Nowy dom ma bardzo wąską klatkę schodową, na szczęście udało nam się wypożyczyć podnośnik, na który ładowaliśmy wszystkie meble i inne gabarytowe dobra, po czym wnosiliśmy je przez taras. Nie wyobrażam sobie wnoszenia tego klasycznie, schodami. Wystarczy, że lodówkę musieliśmy sami wtaszczyć na trzecie piętro (drugie nasze) i ledwo, ledwo daliśmy radę.
Kolejna spora zmiana, która nastąpiła w tak zwanym międzyczasie to zmiana pracy. Moja przygoda z browarem zakończyła się w grudniu, a w jej miejsce wskoczyły startupy. Nowe stanowisko nazywa się Head of Events and Economic Development i do tej pory nie wiem co się pod tą nazwą kryje :)
![]() |
| Wprowadzka |
Kolejna spora zmiana, która nastąpiła w tak zwanym międzyczasie to zmiana pracy. Moja przygoda z browarem zakończyła się w grudniu, a w jej miejsce wskoczyły startupy. Nowe stanowisko nazywa się Head of Events and Economic Development i do tej pory nie wiem co się pod tą nazwą kryje :)
Organizacja dla której pracuję prowadzi w Hartford trzy i pół miesięczny akcelerator dla startupów związanych z branżą ubezpieczeniową, a ja jestem odpowiedzialny za eventy, które są realizowane w trakcie trwania programu. W skrócie, w dalszym czasie zabezpieczam browar na imprezach.
Nowa praca daje nie tylko dużo satysfakcji, ale też frajdy, choć przyznam się, że ciężko było mi się przestawić na tryb 9-6. Za to jest to świetna okazja do nawiązywania dobrych kontaktów, gdyż dość ściśle współpracujemy z największymi firmami ubezpieczeniowymi (Hartford jest zwany stolicą ubezpieczeń). Do tego towarzystwo startupowe jest mocno zróżnicowane, mamy 2 teamy z Indii, po jednym z Australii, Singapuru i Kanady no i pięć stanowych (choć ciągle w większości hinduskich). Nasz zespół liczy tylko 4 osoby, ale dodatkowo mamy wsparcie ekipy londyńskiej, która z kolei prowadzi swoją trzecią turę programu. Jeśli i my dostaniemy przedłużenie kontraktu o kolejny rok to zapowiada nam się sporo podróżowania po świecie w poszukiwaniu potencjalnych startupów do drugiej kohorty.
![]() |
| Hartford InsurTech Hub |
![]() |
| Ryan, Leland, Erika i ja |
![]() |
| Pracowo |
Obie poprzednie zmiany wymusiły trzecią zmianę, a mianowicie konieczność zakupu autka. Początkowo przymierzałem się do Mini Cooperka, takiego pomarańczowego ale z moim budżetem musiałbym się zadowolić nieco starszym rocznikiem. Potem wybór padł na mazdę3 i do tej pory uważam, że jest to super zgrabny samochód. Nawet znalazłem jedną o odpowiednich parametrach i byłem nią zachwycony do czasu jazdy próbnej. Jak na dość sportowy charakter i dynamiczny wygląd, zdecydowanie brakowało jej zadziorności na drodze. Dość niespodziewanie wybór padł na powypożyczalniowego VW CC z 2016 r. Na wszelki wypadek dokupiłem do niego pełną gwarancję, ale póki co, odpukać, wszystko śmiga jak należy.
![]() |
| VW CC |
Ja też już śmigam, mam nadzieję, że nie będziecie musieli zbyt długo czekać na kolejny odcinek! Piszcie co tam u Was!







