Tuesday, November 8, 2016

wyborowo

Hej, hej

Nic się nie martwcie, nie zapomniałem o Was. Co prawda odkąd zacząłem praktyki w browarze to mam zdecydowanie mniej czasu na działalności dodatkowe, ale już jestem z powrotem.
Jak to zwykle u mnie bywa, z pewnymi kwestiami zwlekam do niemal ostatniej chwili. Tak jest też tym razem, kiedy temat wyborów prezydenckich w Stanach przedstawiam Wam… w dniu wyborów.

Dlaczego odbywają się one akurat dzisiaj, we wtorek, a dokładniej rzecz biorąc „w pierwszy wtorek listopada po pierwszym poniedziałku listopada”? Otóż, w czasach, gdy państwowość amerykańska jeszcze raczkowała, większość życia ludności na południu toczyła się wokół uprawy roli i niedzielnych wypadów do kościoła. Komisje wyborcze znajdowały się zaś dość daleko, także plan był taki: w niedzielę kościół, w poniedziałek podróż, a we wtorek głosowanie. I tak zostało do dziś, co właściwie nie ma żadnego sensu i jest utrudnieniem dla znacznej liczby osób pracujących.

Zastanawiam się ile informacji dociera na drugą stronę Atlantyku, na ile poszczególne skandale okazywały się atrakcyjne dla polskich stacji, portali, czy gazet. Amerykanie żyją tematem wyborów od dobrych kilku miesięcy, zaś ostatnie tygodnie, podczas których odbywały się debaty (pierwszą z nich obejrzało ponad 84 milionów widzów, ustanawiając nowy rekord) i zamykające wiece wyborcze rozgrzały naród do czerwoności, zaś ilość i intensywność skandali osiągnęła istne apogeum.

Na początek chciałbym zaznaczyć, iż nie jestem fanem, ani znawcą polityki, jako takiej, ani też nie wspieram żadnej partii, także mam nadzieję, że uda mi się zachować pozycję neutralnego obserwatora/informatora podczas tworzenia tego wpisu.

Choć dzisiejsze sondaże wskazują na nieznaczną przewagę Hillary Clinton, to wszystko może się w tych wyborach wydarzyć. Zwłaszcza, że w Stanach odbywają się one na nieco odmiennych zasadach.
W dużym skrócie: każdy stan ma wartość od kilku do kilkunastu głosów elektoralnych, co jest głównie odzwierciedlone liczbą ludności. I tak dla przykładu: Connecticut ma 7 głosów elektoralnych, Rhode Island 4, NY i Floryda po 29, a California 55. Nawet jeśli dany kandydat wygra w konkretnym stanie przewagą choćby jednego głosu, to i tak zgarnia całą pulę głosów elektoralnych. O ile w większości stanów można przewidzieć wynik dosyć łatwo, o tyle jest kilka stanów „wahających się” (w tym właśnie warta 29 punktów Floryda), o które trwa najbardziej zagorzała walka. Także niewykluczone jest, że zwycięzca na Florydzie wygra również fotel w Białym Domu.

Trzeba przyznać, że tegoroczne wybory pełne były niespodzianek i to już od prawyborów, które z ramienia Partii Republikańskiej niespodziewanie wygrał Donald Trump. Prawybory w Stanach (Primaries) są wewnętrzną bitwą w poszczególnych partiach o to, kto stanie w szranki w walce o prezydencki fotel. W Partii Demokratycznej liczyło się tylko dwoje kandydatów i również tu nie obyło się bez kontrowersji, gdy ogłoszono, iż nominację zdobyła była pierwsza dama, pokonując niezwykle popularnego senatora z Vermont, Bernie’ego Sandersa.

Ciekawostka: według jednego z sondaży jedynie 45% osób uznaje Trumpa za kandydata uczciwego i godnego zaufania, podobnie o Hillary myśli jeszcze mniej, bo tylko 36% respondentów. Sytuacja ta ma miejsce głównie za sprawą wspomnianych wcześniej licznych skandali. Poświęćmy im nieco uwagi. Panie przodem.

1.      E-maile. O tak, ten skandal doczekał się nawet swojego sequela! Generalnie chodzi o to, że podczas pełnienia funkcji Sekretarza Stanu Hillary wysyłała służbowe e-maile z prywatnego serwera ze swojej rezydencji w Nowym Jorku. FBI, które prowadziło śledztwo, doszukało się ponad 113 e-maili, które zawierały zastrzeżone informacje, stwierdzając, że choć zachowanie to było ekstremalnie bezmyślne, to jednak nie stanowiło podstaw do postawienia kryminalnych zarzutów.
2.      Fundacja Clintonów. Tu sprawa dotyczy dotacji dokonywanych przez kraje takie jak Algieria ($500.000), czy Rosja ($2.3 mln), wpłaty te nie zostały wcześniej upublicznione, a były dokonywane wówczas, gdy Hillary, jako Sekretarz Stanu, podejmowała decyzje, które bezpośrednio lub pośrednio mogły dotyczyć interesów wyżej wymienionych krajów. Dowodów brak, ale niesmak pozostał.
3.      Benghazi. W tym przypadku zarzuty wobec Clinton dotyczą jej niefrasobliwości, błędnego rozpoznania i niewłaściwego wdrożenia procedur bezpieczeństwa podczas ataków na jedną z amerykańskich placówek w Benghazi, w wyniku których śmierć poniosło 4 Amerykanów, w tym ówczesny ambasador USA w Libii, Christopher Stevens. W efekcie tej afery Departament Stanu zwrócił się o dostęp do maili Hillary, których magiczna liczba trzydziestu trzech tysięcy została przez nią usunięta.
4.      Prawybory. Wikileaks dotarło do kolejnych e-maili, dotyczących sabotowania przez byłą prezes Democratic National Convention (DNC) – organizacji zajmującej się konwencją Demokratów, Bernie’ego Sandersa, jego przekonań religijnych, czy kampanii i sposobu jej prowadzenia, a to wszystko w zamian za obietnice ciepłej posadki.
5.      Wykłady. Kolejny raz za sprawą Wikileaks i e-maili, światło dzienne ujrzała informacja o wykładach, za które Hillary skasowała w sumie ponad $11 mln (51 wykładów), wliczając w to kilka przeprowadzonych na Wall Street, gdzie podzieliła się swoimi przemyśleniami o konieczności posiadania dwóch różnych opinii na dany temat, tej prywatnej i tej publicznej.

To tylko kilka z tych, które odbiły się największym echem i narobiły najwięcej zamieszania. Co na to Donald? Zdecydowanie nie pozwalał nam się nudzić.

1.      Zeznania podatkowe (TAX Returns). Trump, jako jedyny kandydat na prezydenta w historii, nie upublicznił swoich dokumentów podatkowych. Początkowo twierdził, że jest w trakcie audytu i nie ma takiej możliwości, co było nieprawdą, następnie zaś okazało się, że nie płacił on podatku federalnego od około 20 lat, za sprawą ogłoszonego kiedyś bankructwa (w sumie ogłaszal bankructwo 4 razy!) i wielomilionowej straty, która była podstawą do licznych ulg podatkowych.
2.      Fundacja Trumpa. Tak, tak, każdy ma swoją fundację, przy czym Trump nie tylko nie wspierał swojej żadnymi wpłatami od 2008 roku, ale też przeznaczył ok. $250.000 na ugodę w sprawie toczącego się przeciwko niemu postępowaniu sądowemu, jak również rzekomo zakupił za $10.000… swój portret, który następnie powiesił w restauracji w jednym ze swoich hoteli.
3.      Kobiety. Najwięcej hałasu wywołał filmik, który wypłynął gdzieś po jednej z debat, na którym Trump mówi, że jako celebryta może robić z kobietami wszystko w tym łapać je za ich części intymne: „grab them by the pussy”. A to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż przeciwko niemu toczy i toczyło się wiele postępowań o molestowanie seksualne. Co ciekawe, on sam twierdzi, że nikt tak nie szanuje kobiet, jak on…
4.      Dyskryminacja. W roku 1973 Departament Sprawiedliwości pozwał Trumpa, gdyż ten nie chciał wynajmować mieszkań czarnym mieszkańcom Nowego Jorku, sprawa dotyczyła 39 budynków, po czym Trump pozwał Departament Sprawiedliwości.
5.      Nielegalni pracownicy z Polski. A i owszem, mamy swoje 5 groszy w wyborach. W latach 80-tych Trump rzekomo zatrudniał ponad 200 nielegalnych polskich budowlańców, którzy wyburzali jeden z budynków, by na jego miejscu mogła powstać Trump Tower. Płacił im głodowe stawki, o ile w ogóle płacił, ludzie spali gdzieś tam na miejscu i oczywiście nie mieli kasków, ani żadnych innych środków bezpieczeństwa, a gdy próbowali się burzyć grożono im deportacją.

Niech będzie po równo, choć w przypadku Donalda jest tego jeszcze całe mnóstwo, wliczając w to $3.5 miliona, które dostał od ojca, jako pożyczkę… w postaci żetonów do jednego z ich kasyn, czy przekręt z Uniwersytetem Trumpa, ale to już nie będę Was zanudzać.


Jedno trzeba Amerykanom przyznać, genialnie potrafią sparodiować zaistniałą sytuację. Każda z debat doczekała się swojej wersji w programie Saturday Night Live (SNL), a w rolę Trumpa wcielił się Alec Baldwin i odegrał ją znakomicie. Polecam! Poniżej filmik do drugiej debaty (jest dużo śmieszniej, jeśli oglądało się oryginał, ale i bez tego jest wesoło). 


Również John Oliver w swoim programie, od wielu tygodni, zaczyna od materiału poświęconego wyborom albo… i tu kilka screenów dla Was:






Tych również było więcej, ale zostańmy przy pięciu.
Wybaczcie, że bez tłumaczenia, dorobię dziś wieczorem, a teraz już muszę zmykać do browaru :)
Także Ameryko! Nie zazdroszczę Ci wyboru przed którym stoisz, tak czy siak, życzę powodzenia!

A na koniec moja ulubiona przeróbka debatowa: